Hayden Wilde zwycięzcą szalonego mistrzostwa świata IRONMAN 70.3
Wicemistrz olimpijski z Paryża 2024 Hayden Wilde wygrał dziś rano mistrzostwa świata IRONMAN 70.3 w Nicei po szalonym wyścigu. Nowozelandczyk pokonał Norwega Kristiana Blummenfelta, który pobiegł niewiarygodny półmaraton w 1:05:12 i finiszował drugi. Podium uzupełnił obrońca tytułu, Belg Jelle Geens. Najlepszy z Francuzów, Simon Viain, zajął trzynaste miejsce.
Nowozelandzka gwiazda triathlonu Hayden Wilde po raz kolejny pokazał dziś w Nicei klasę, wygrywając mistrzostwa świata IRONMAN 70.3 2026 po rywalizacji z jedną z najmocniejszych obsad w 20-letniej historii tych prestiżowych zawodów. To jego pierwszy tytuł na tym dystansie, po drugim miejscu w mistrzostwach świata w 2024 roku, rozegranych w jego ojczyźnie, w Taupō w Nowej Zelandii.
Wilde wyszedł z wody na 22. miejscu po pierwszych 1900 metrach rywalizacji, zaledwie 16 sekund za liderem pierwszej, 27-osobowej grupy, Amerykaninem Sethem Riderem.
Już na pierwszych kilometrach jazdy Nowozelandczyk zaczął wyprzedzać kolejnych rywali, zachowując cierpliwość i determinację na podjazdach. Na szczyt Col de Vence dotarł na siódmej pozycji, tylko 37 sekund za liderem.
Na zjeździe w kierunku Nicei Wilde przyspieszył i szybko dołączył do czołowej piątki (o której więcej poniżej). Uzyskał drugi czas jazdy tego dnia i zszedł z roweru na drugiej pozycji, zaledwie 11 sekund za niespodziewanym liderem, Włochem Michele’em Bortolamedim.
Już na pierwszych kilometrach biegu Nowozelandczyk szybko odrobił stratę i wydawało się, że w połowie dystansu kontroluje wysiłek. Obrońca tytułu, Belg Jelle Geens, oraz Norweg Kristian Blummenfelt ruszyli jednak pełnym tempem, zmuszając Wilde’a do ponownego przyspieszenia, by powstrzymać powrót obu rywali.
Nowozelandczyk zachował ostatecznie wystarczającą przewagę i wygrał w czasie 3:50:51, 18 sekund przed Blummenfeltem. Jelle Geens, aktualny mistrz świata IRONMAN 70.3, uzupełnił podium.
Wspaniale jest przejechać i przebiec taki wyścig. Biegłem Promenade i około 15. kilometra nogi naprawdę dobrze pracowały. Pomyślałem: „Tak, odhaczyliśmy ten punkt od Taupō, teraz po prostu idę dalej”. Potem dotarłem do 19. kilometra i naprawdę musiałem sięgnąć do rezerw. Różnica wciąż wynosiła 32 sekundy, więc liczyłem wszystko w głowie. Wiedziałem, że muszę utrzymać tempo w okolicach 3:10/km, żeby wygrać. Kristian musiałby wtedy biec poniżej 3:00/km, żeby mnie dogonić. Powtarzałem sobie: dalej, dalej, pokonaj ten mały kryzys i ciesz się zbiegiem. Wciąż ledwo to do mnie dociera, szczerze mówiąc, ale to naprawdę wspaniałe uczucie.
Ostatnią część biegu pokonał bez zegarka na nadgarstku, co utrudniło mu kontrolowanie tempa. „Wybiegając z T2, miałem wszystkie rzeczy w rękach i uderzyłem w zegarek. Chyba wystrzeliłem go aż do mariny, co było dość frustrujące. Kiedy patrzę na ten wyścig, nie był dla mnie perfekcyjny, popełniłem kilka błędów, ale jestem naprawdę zadowolony z tego, jak zarządzałem biegiem” - kontynuował. „Pięć kilometrów przed metą udało mi się wytrzymać. Ostatnie dwa kilometry były bardzo trudne, ale Kristian ma świetne powiedzenie: „Gorzej jest przegrać”. I rzeczywiście tak jest. Utrzymanie tej przewagi było więc czymś wyjątkowym.”
Kristian Blummenfelt dał z siebie wszystko aż do mety. Do zwycięstwa zabrakło mu kilku metrów.
Myślę, że przegrałem ten wyścig na zjeździe. Nie zdołałem utrzymać się z Gustavem Idenem, Martenem Van Rielem ani Nickiem Thompsonem. Cała trójka odjechała, a ja myślałem, że stracę jeszcze więcej czasu. Na szczycie miałem dwie minuty straty i zastanawiałem się, czy na zjeździe nie dołożę kolejnych dwóch. Kiedy usłyszałem, że strata wynosi już tylko dwie i pół minuty, było to jednak dość pozytywne. Na końcowej części trasy rowerowej nogi pracowały dobrze, więc liczyłem na solidny bieg i byłem raczej zadowolony ze swojego występu. Przegrana takiego wyścigu na zjeździe z Haydenem siłą rzeczy pozostawia jednak mieszane uczucia. Dwie i pół minuty straty na starcie półmaratonu to dużo, nawet jeśli sześć miesięcy temu w Geelong udało mi się odrobić taką różnicę. To znów była epicka walka, szkoda tylko, że tym razem znalazłem się po niewłaściwej stronie.
Blummenfelt zdobył jednak cenne punkty przed nadchodzącymi mistrzostwami świata IRONMAN na Hawajach. „Do wielkiego startu na Hawajach zostały cztery tygodnie, więc trzeba po prostu ponownie się skoncentrować. Myślę, że pozostali, tacy jak Casper Stornes i Gustav Iden, już myślą o kolejnych startach, ponieważ nie osiągnęli dziś wyniku, na jaki liczyli.”
Obrońca tytułu Jelle Geens wywalczył miejsce na podium, mimo że zszedł z roweru dopiero na 12. pozycji.
Myślę, że dobrze popływałem. Byłem wystarczająco blisko czołówki, a odczucia były całkiem komfortowe. Na rowerze w pierwszej części było dużo wyprzedzania. Kiedy zaczęliśmy podjazd, tempo było jednak naprawdę wysokie. Chyba zabrakło mi wtedy kilku watów i na szczyt dotarłem ze zbyt dużą stratą. Źle rozegrałem ten fragment i nie zdołałem dołączyć do grupy Gustava przed T2. Chciałem walczyć o zwycięstwo, więc zacząłem bieg bardzo mocno, ale później musiałem zwolnić. Gratulacje dla Kristiana i Haydena, ich wyścig był naprawdę imponujący.
Zacięta rywalizacja już od pływania
O godzinie 7:00 rano na starcie stanęło 60 najlepszych zawodowych triathlonistów świata. W lazurowych wodach Morza Śródziemnego szybko uformowała się duża grupa czołowa. Niemiec Cedric Osterhold, Włoch Michele Bortolamedi i Szwajcar Ben Faeh narzucili wysokie tempo na pierwszych 700 metrach, nie zdołali jednak zgubić faworytów wskazywanych przed wyścigiem: Belgów Martena Van Riela i Jelle’a Geensa, Niemca Rico Bogena, Norwegów Caspera Stornesa i Kristiana Blummenfelta oraz Nowozelandczyka Haydena Wilde’a. Wszyscy znajdowali się w czołowej grupie.
Amerykanin Seth Rider przyspieszył na ostatnich metrach i wyszedł z wody jako pierwszy w czasie 23:28, zaledwie dwie sekundy przed Bortolamedim. Anglik Sam Dickinson i reprezentant RPA Jamie Riddle uzupełniali czołówkę. Wyścig był już niezwykle wyrównany: 27 pierwszych zawodników opuściło wodę w ciągu zaledwie 22 sekund.
Simon Viain i Gustav Iden błyszczą na trasie kolarskiej
Bortolamedi jako pierwszy ruszył na trasę kolarską, ale to Riddle, Australijczyk Josh Ferris, oraz Niemcy Jonas Schomburg i Lasse Nygaard Priester objęli prowadzenie na pierwszych kilometrach 90-kilometrowej trasy. Podobnie jak podczas pływania, walka o pozycje była zacięta przed podjazdem. Stornes, Wilde i Geens pilnowali się nawzajem i znajdowali się w pierwszej dziesiątce, gdy peleton wjeżdżał na Col de Vence.
Francuz Simon Viain uzyskał najlepszy czas podjazdu na Col de Vence, pokonując go w 26:37, ale to Bortolamedi jako pierwszy przejechał przez szczyt. Po zakończeniu podjazdu triathloniści rozpoczęli zjazd w kierunku Nicei. To właśnie na tym odcinku Wilde pokazał pełnię swoich kolarskich możliwości i szybko dołączył do pięcioosobowej czołówki. Iden również wykorzystał swoje umiejętności na zjazdach, wyprzedzając kilku rywali przed sobą, podczas gdy Stornes i Rider pozostawali tuż za nim.
Gdy liderzy zjeżdżali w stronę Nicei, Bortolamedi zaatakował po raz ostatni i jako pierwszy wjechał do drugiej strefy zmian. Tuż za nim podążyli Wilde, Bogen, Priester i Ferris. Iden uzyskał najlepszy czas jazdy tego dnia, 2:16:43, ale zszedł z roweru 54 sekundy za liderem.
Półmaraton, który odwrócił układ sił
Wszyscy główni faworyci ruszyli do biegu bardzo szybko. Wilde objął prowadzenie już na pierwszym kilometrze, a cztery kilometry dalej dołączył do niego Priester. Geens i Blummenfelt również zaczęli w wysokim tempie. Belg po 25 minutach awansował o dziewięć pozycji, a Norweg przesunął się na piąte miejsce. Na 16. kilometrze obaj znajdowali się już na pozycjach podium.
Blummenfelt i Geens szybko odrabiali straty, ale Wilde odzyskał drugi oddech na ostatnich kilometrach półmaratonu. Oparł się pościgowi Norwega, który zbliżył się do Nowozelandczyka na 18 sekund. Hayden Wilde został tym samym pierwszym od 2008 roku Nowozelandczykiem, który zdobył tytuł mistrza świata IRONMAN 70.3.
Top 10 mężczyzn
1 Hayden Wilde (Nowa Zelandia) 3:50:51
2 Kristian Blummenfelt (Norwegia) 3:51:09
3 Jelle Geens (Belgia) 3:52:40
4 Gustav Iden (Norwegia) 3:53:16
5 Lasse Nygaard Priester (Niemcy) 3:54:08
6 Casper Stornes (Norwegia) 3:54:23
7 Jamie Riddle (Republika Południowej Afryki) 3:54:44
8 Jonas Schomburg (Niemcy) 3:55:23
9 Sam Dickinson (Wielka Brytania) 3:55:40
10 Michele Bortolamedi (Włochy) 3:55:51
Siedmiu Francuzów w pierwszej jedenastce klasyfikacji open grup wiekowych
W rywalizacji grup wiekowych, w której wystartowało 3500 triathlonistów, zwyciężył zawodnik neutralny Evgeny Tikhonin z czasem 4:15:24, przed Szwajcarem Geoffroy’em Bagnoudem i Niemcem Thorbenem Schollem.
Francuscy amatorzy pokazali siłę, umieszczając siedmiu zawodników w pierwszej jedenastce klasyfikacji generalnej.
Robin Lemercier zajął czwarte miejsce open, a także drugie w kategorii 25-29 lat. Tuż za nim uplasował się kolejny Francuz, Antoine Viertaix, piąty w klasyfikacji open i drugi w kategorii 18-24 lata.
Alexandre Caille, zwycięzca IRONMAN Les Sables d’Olonne w 2025 roku oraz IRONMAN 70.3 Tours i Vichy w 2026 roku, był siódmy open, a także drugi w kategorii 30-34 lata. Wyprzedził Anatole’a Giraud-Telme’a na ósmym miejscu, Brice’a Gayanta na dziewiątym, Victora Tourde’a na dziesiątym i Floriana Richarda na jedenastym.
Richard Sumpter zajął trzecie miejsce w kategorii 45-49 lat.
Laurent Lambert wygrał kategorię 50-54 lata, podobnie jak Christophe Bastié w kategorii 55-59 lat.
Christian Masera i Jean-Luc Franchi zajęli odpowiednio drugie i trzecie miejsce w kategorii 65-69 lat, a Gilles Macherey był czwarty w kategorii 70-74 lata.
Jean Marc Primault i Thierry Poynard zajęli drugie i trzecie miejsce w kategorii 75-79 lat, a Albert Dulac wygrał kategorię 80-84 lata z czasem 8:12:08.